Free Joomla Template by Discount Justhost

... z drugiego rzędu ... Jubileusz Chóru Tanew.

Opublikowano: wtorek, 03, listopad 2015 Admin

tanew 1Jest niedziela, 18.10.2015 r.. W sali w GOK w Narolu wyjątkowa uroczystość. Oto chór Tanew obchodzi 5 – lecie swojej działalności. Zbliża się godzina 15.00 – zapowiadany początek obchodów. Na widowni „tłumów nie ma" – może 30 osób! W pierwszym rzędzie zasiadł przedstawiciel miejscowych władz, Sekretarz Urzędu Miasta i Gminy Pan Daniel Lomber obok ks. wikarego parafii narolskiej Franciszka Kościelskiego. Na jubileusz przybył również ks. dziekan dekanatu narolskiego Julian Leńczuk z wikarym parafii lipskiej Krzysztofem Sosnowskim.

 Mija 15.00, nic się nie dzieje, wyczuwamy pewne napięcie. Co chwilę zza drzwi do „garderoby" ktoś się wychyla ( przede wszystkim panie), rozgląda nerwowo, do kogoś macha, kogoś pozdrawia. Jeszcze szklanka soku dla dyrygenta, głośniejsza muzyka... a artystów nie ma... . Po chwili wychodzą. Panie eleganckie, niektóre prosto od fryzjera, w makijażu – aż trudno poznać. Wszyscy ładnie się prezentują, są tylko lekko stremowani, ale szybko ustawieni przez dyrygentkę chóru Panią Swietłanę Karczewską – Lipowicz... rozpoczęli swój koncert. Właśnie koncert, nie występ – to różnica. Piosenki głównych bohaterów wieczoru przeplatały utwory śpiewane przez zaprzyjaźnione chóry z Tomaszowa Lubelskiego, Harmonię i Płomień oraz występy indywidualne, w duecie, pokazy tańca. Chórowi Tanew od początku towarzyszy Teatr jednego aktora Józefa Jana Waszka, który dzisiaj zaprezentował m. in. „Lisa Witalisa", tekst poruszający aktualny temat WYBORÓW ( nawet zakończony a propos ...). Natomiast Natalia Waszek wykonała dwie piosenki: z repertuaru Hanki Ordonówny Miłość ci wszystko wybaczy oraz O sole mio – nie w oryginale, w języku rosyjskim. Lirycznym, wzruszającym mezzosopranem dobrze poradziła sobie z trudnymi fragmentami kompozycji. Zauważyłam, że przeżycie i wzruszenie wykonawczyni udzieliły się słuchaczom – było cicho, każdy prawie wstrzymywał oddech słuchając tych pięknych utworów o miłości. Drugą solistką była Pani Krystyna Kaznowska z Harmonii, która rewelacyjnie wykonała starą hiszpańską pieśń pt. Malagenia. Tym razem pięknym, wibrującym altem „opowiedziano" historię miłości w historycznym kostiumie. Można było wyobrazić sobie stare zamczysko, z tajemniczym krużgankiem oplecionym bujnym bluszczem. Obu Paniom udało się swoją interpretacją stworzyć odpowiedni nastrój, wzruszyć – widownia odwzajemniła się gromkimi brawami. Wystąpił również duet mieszany: Helena Zdanowska i Andrzej Salik zaśpiewali i zatańczyli Niebieską chusteczkę, natomiast duet małżeński – Państwo Lipowicz – wykonał ładną piosenkę o ... miłości oczywiście. Pokazowi tańca też należy się szczególna uwaga. W pierwszym tańczyły Panie z Tomaszowa Lubelskiego układ ... tu mam pewien problem, jak go zaklasyfikować. Kolorowo ubrane, z wieńcem na głowie, jako rekwizyt wykorzystały pasy kolorowego, lekko usztywnionego tiulu. Poruszały nim wdzięcznie w takt muzyki. Po chwili pojawiła się wysoka nimfa w krótkiej, różowej sukience, z granatową, zwiewną chustką w dłoniach. I popłynęły dalsze dźwięki, zawirowały kolory, zapląsały tancerki. Widownia była zachwycona a wykonawczynie wyraźnie zadowolone (chociaż potem narzekały na za mało miejsca). Koniecznie muszę wspomnieć jeszcze o Kozaczku. Dwie Panie (S. Lipowicz, H. Zdanowska), w mundurach (nieznanej armii), w krótkich spódniczkach, oficerkach „po przejściach", odtańczyły tytułowego kazaczoka. Podobał się bardzo, a chyba wszyscy Panowie z chórów ustawili się „jak jeden mąż" przed sceną i patrzyli zafascynowani (powtórzę: krótkie spódniczki i ...).

tanew 4

 

tanew 5

tanew 6

Wróćmy jednak do głównych bohaterów, jubilatów 5 – lecia. Podczas dosyć długiego koncertu wykonali kilkanaście piosenek i bardzo dobrze oddali sens i znaczenie swojego motta:

„DLA NAS ŚPIEW, TO ŻYCIE!"

Ze sceny wręcz biła determinacja, by mimo zmęczenia wyśpiewać wszystko, co zaplanowano, jak najlepiej. Płynęły utwory pogodne, wesołe ale też refleksyjne, wzruszające. Panie trzy razy zmieniały kreacje dostosowując je do nastroju śpiewanych utworów. Wszyscy wykazali się dużym zaangażowaniem i, powtórzę, determinacją, co naprawdę zasługuje na podkreślenie. Koncert przebiegał dosyć sprawnie – warto zauważyć, że całe przedsięwzięcie było na pewno dużym wyzwaniem i dla jubilatów, i dla organizatorów.

Chór rzeczywiście zrobił duże postępy. Piękne kwiaty, upominki, ciepłe słowa popłynęły od członków wszystkich występujących chórów. Przedstawiciele władz, dyrektor GOK podkreślali znaczenie i działalność chóru Tanew. Wszystkim życzono wytrwałości, zdrowia i koniecznie dalszych koncertów, występów, nagród i wyróżnień.

tanew 7

 

Po części oficjalnej zostaliśmy zaproszeni na przyjęcie, a ja poprosiłam kilka osób o wrażenia, uwagi, komentarz. Zaczęłam, w jedyny możliwy sposób, od rozmowy z Panią Swietłaną. Na pytanie o największy sukces chóru Tanew usłyszałam: „I miejsce w Biesiadzie Partyzanckiej w 2015 roku". Wcześniej sporo było drugich, trzecich miejsc, wyróżnień, ale w 2015 byliśmy najlepsi". Powiedziała również, że na początku nie było łatwo, opór „ludzkiej materii" był duży. Wewnątrz chóru wynikał z naturalnych ograniczeń – to normalne, wymagało tylko zwiększonego wysiłku wszystkich. Trudniej było zaakceptować opór ten „zewnętrzny", niezależny od zespołu. „Ale nie poddaliśmy się, choć były okresy zwątpienia, zniechęcenia i odczucia, że nie jesteśmy potrzebni". To ostatnie odczucie towarzyszy, niestety, chórowi Tanew do dziś. Chcieliby mieć większy komfort pracy – więcej prób, występów, swoistego „ poczucia bezpieczeństwa". Toteż na pytanie o plany na przyszłość usłyszałam: „Chcemy nadal śpiewać, śpiewać z pasją dla siebie i publiczności. Kochamy to, to nasze drugie życie... tylko szkoda, że mamy mało propozycji, mało przyszło widzów a my daliśmy z siebie wszystko". W podobnym tonie zabrzmiały wypowiedzi członków obu chórów. Pani Maria Śniegasiewicz mocno podkreśliła, że dla niej śpiewanie w chórze jest bardzo ważne. Ma okazję wyjść z domu, przebywać wśród życzliwych ludzi, na moment zapomnieć o trudach. Może poczuć się młodszym człowiekiem. Szczególnie dobrze wspomina z minionych 5. lat wyjazdy do Końskowoli na „Święto róż". Chór Tanew zaprzyjaźnił się z mieszkańcami tej miejscowości i wzajemnie składają sobie wizyty. Na koniec Pani Maria również podkreśliła, że odczuwa pewien niedosyt. Mają coraz ambitniejszy repertuar (z czym zdecydowanie się zgadzam), ale za mało prób, występów. „A może przy chórze Tanew powstałby zespół taneczny" – to marzenie mojej rozmówczyni. I ja też mocno do tego namawiam.

Pan Ryszard Górski z Harmonii (i Płomienia) zwrócił uwagę na ogrom wysiłku, jaki wkłada w prowadzenie wszystkich chórów Pani Swietłana - „Trudno nauczyć ludzi starszych". Również zaakcentował rolę takiej aktywności w życiu każdego starszego człowieka, który tylko (cyt.) „metrykalnie ma tyle lat, ile ma". Przebywanie wśród ludzi z pasją, śpiew, radość są bardzo ważne, szkoda tylko, że młodzi tego nie rozumieją. Ten ton pewnego smutku, lekkiego zmęczenia „oporem ludzkiej materii" przewijał się we wszystkich wypowiedziach. Również J.J. Waszek z Teatru jednego aktora zwrócił uwagę, że (cyt.) „powinno być więcej prób – powinny znaleźć się na to środki. Można by wtedy pokusić się o ambitniejszy repertuar, może klasyczny". Mała korekta – jednemu z widzów, Panu Piotrowi Zaborniakowi wszystko się podobało, wszystko było super (dodam na marginesie, że w chórze śpiewa małżonka Pana Piotra).

Podsumuję koncert chóru Tanew i przyjaciół słowami dyrygentki:

„Skoro nie można cofnąć czasu, trzeba znaleźć sposób by iść dalej... i idziemy".

Na koniec przytoczę kilka zdań z wystąpień gości, które powinny zadowolić bohaterów dzisiejszego wieczoru i może zmienią ich odczucie, pokażą, że jednak docenia się ich działalność. Daniel Lomber podkreślił, że jako widz otrzymał dużo dobrych emocji. Podziękował za wzruszenia, za wspaniałe wydarzenie. Składając życzenia dalszych stu lat wspólnej działalności podkreślił, że (cyt.) „Jesteście wizytówką naszej Gminy... Promujecie ją... . Najlepsze życzenia od Pana Burmistrza Stanisława Wosia i całej Gminy". Krzysztof Świętojański w imieniu m. in. Przewodniczącego Rady Miejskiej Krzysztofa Szawary powiedział, że (cyt.) „Największą siłą Gminy są jej mieszkańcy". Również złożył „wielkie słowa podziękowania" za to co dotychczas i życzył powodzenia w tym co w przyszłości. Na koniec dyrektor GOK Pani Marlena Wiciejowska gratulując dzisiejszym jubilatom 5.lat działalności, życzyła kolejnych w zdrowiu i nie mniejszej aktywności. W prezencie skromna załoga GOK przygotowała i przedstawiła multimedialną prezentację z pięcioletnich występów chóru Tanew.

Marlena Banaś        

Galeria zdjęć

Odsłony: 901